Archiwum miesiąca Listopad 2006

lekcja angielskiego

28-11-2006

Ale dzisiaj była akcja z fero :D pół kropli NPA, Chikara na karku i idę na zajęcia pozaszkolne. Była nowa dziewczyna w grupie i akurat usiadła sama w ławce, a ja jak zawsze się trochę spóźniłem, więc się do niej dosiadłem (całkiem niezła swoją drogą :D ). Po paru minutach coś tam do mnie zagaduje niby na temat jak się nazywa nauczycielka ;) i się gadka nakręciła trochę, ale nas właśnie nauczycielka uciszyła. Kumple z grupy coś się zaraz zaczęli tak patrzeć, że ledwo nowa przyszła, a ja już do niej :) . Przez cały czas ta dziewczyna co chwilę sobie poprawiała włosy itp. :) Zaraz, jak się tylko skończył ten angielski, znowu zaczęliśmy gadać i po chwili miałem jej numer, odprowadziłem ją na przystanek i jak wsiadała do busa, powiedziała, że ma nadzieje, że zadzwonię do niej :D niebywałe.

Dawne historie

27-11-2006

Jeżeli chodzi o tę niezwykłą pomoc feromonów, to chyba najlepiej je opowiedzieć na przykładach… Na początku opiszę najciekawsze sytuacje, które działy się jakiś czas temu pod wpływem fero, a w następnych wpisach będę opisywać na bieżąco co się dzieje w moim życiu za pomocą tych produktów.

Impreza, która miała miejsce jesienią. To było takie trochę przypadkowe spotkanie znajomych ze starych lat. Zrobiłem sobie z tego małe doświadczenie. Przed spotkaniem nie brałem żadnych fero na siebie. Przez pierwszą godzinę celowo byłem bardzo aktywny i starałem się być w centrum uwagi. I… Jedynym efektem jaki zauważyłem było to, że jedna dziewczyna się na mnie trochę często spoglądała. Żadnych rozmów, nic. Przez całą godzinę! Potem użyłem Pheromax ale nie zmieniałem swojego nastawienia. Nadal byłem rozmowny i zaczepny, ale rzecz się zupełnie odwróciła! Ludzie nagle zaczęli pytać, czy niby nagle mi się humor poprawił, dziewczyn chciały ze mną rozmawiać, jedna (nie ta co tak patrzała na mnie) nawet usiadła specjalnie bardzo blisko i jakby chciała mi coś powiedzieć ;) Nagle zacząłem być wyrywany do tańca itp :) Niesamowite uczucie.

Kolejne z ciekawszych doświadczeń miało miejsce latem. Poszedłem do klubu z kumplami. Ulokowaliśmy się i gadaliśmy to o tym, to o tamtym. Rozmowa zeszła ( jak często ;) ) na temat kobiet. Parę metrów dalej siedziała całkiem niezła laska i ja rzuciłem, że wezmę od niej numer. Poszedł zakład o piwo :D Jako, że nie używałem od dobrych paru godzin fero, wykręciłem się, że muszę iść na chwilę do kibla i tam użyłem 1 kroplę NPA na szyję. Gdy wróciłem, zawinąłem do tej dziewczyny. Była bardzo zdziwiona, że tak po prostu się do niej przysiadłem, ale nie miała nic przeciwko. Jakieś teksty, jakieś żarty itp. Przez prawie całą rozmowę była uśmiechnięta i po 15 minutach miałem numer. Jeszcze parę minut pogadałem i powiedziałem, że zadzwonię do niej, ale teraz muszę wracać do moich kolegów. Kumple byli oczywiście z leksza zdziwieni, ale piwo też było ;)
Trzy dni później do niej zadzwoniłem i umówiłem się następnego dnia na randkę. Na randce powiedziała mi, że ona wiedziała, że się założyłem z kumplami o to, że wezmę od niej numer, ale chciała się po prostu ze mną jeszcze spotkać ;D Umówiłem się z nią jeszcze raz na randkę, ale potem zrezygnowałem. Ładna była, ale nie samą pięknością człowiek żyje ;)

Historia pewnej nadziei c.d.

23-11-2006

Tak, feromony. Idiotą jest ten, kto sądzi, że one są odpowiedzialne za wszystko co się wokół nas dzieje. Żadna dziewczyna nie zdejmie majtek przed nami tylko dlatego, że mamy cudowny wabik na sobie. Nie zrobi tego, bo była tak wychowywana przez kilkanaście lat. Nikt też nie będzie czuł jakiegoś szczególnego respektu do nas, bo „ładnie pachniemy”. Jesteśmy racjonalistami nie z natury, lecz z wyboru. Być może z wyboru naszych rodziców, być może, chcąc się dostosować, z wyboru społeczeństwa, ale zawsze z wyboru. Nawet gdy coś czujemy, gdy chcemy coś zrobić, to czasami tego nie robimy, bo tak nam podpowiada nasz racjonalizm. Jednak w gruncie rzeczy jesteśmy tylko ludźmi, ludźmi złożonymi z konkretnych części, które działają w konkretny sposób czy tego chcemy czy nie, bo tak po prostu jesteśmy zbudowani, czy przez Boga, czy przez ewolucję, skonstruowani w sposób często dla nas irracjonalny, ale zawsze mający jakiś głęboki, niepojęty sens. Reagujemy na różne bodźce w ten, a nie inny sposób i nie mamy na to żadnego wpływu. Tak jest też z feromonami. Niektórzy mówią, że na nich nie działają. Być może to jest prawda, ale tylko w sferze świadomości. Podświadomie z pewnością są świadkami mniejszej lub większej przemiany w ich zachowaniu. I moim zdaniem to właśnie feromony są tym brakującym puzzlem naszej logicznej układanki ludzkiego umysłu, właśnie dlatego, że są tak nieznane, tak często pozbawione tej (jedynie ludzkiej) logiki i tak mało powszechne. Często zakłócane przez nasz prymitywny racjonalizm, są ograniczane naszym umysłem i dlatego wydaje się, że na różnych ludzi różnie działają. Owszem różnie, bo różnie byliśmy wychowani.
Nie wszystko przychodzi prosto i bezproblemowo. Chcąc osiągnąć jakiś cel, zawsze trzeba działać na wszystkich liniach, do których mamy dostęp. Tak też jest z ludźmi. W skrócie mówiąc, jeżeli zachowujesz się jak ciota, to i złota rybka nie pomoże ;) Kwestia polega na tym, że nikt ciotą się nie rodzi. Jeżeli nią jesteśmy, to… z wyboru. Chcesz zmieniać świat, to zacznij od siebie. Stare powiedzenie, ale sprawdza się doskonale w tym przypadku. Chcesz zmienić podejście ludzi do Ciebie, to sam się zmień. Feromony nie załatwiają sprawy, ale ich pomoc jest olbrzymia, a o niej później.

Historia pewnej nadziei

19-11-2006

Kiedyś byłem zdania, że pozycja w grupie zależy od tego jak się ubieramy i na co nas stać, potem moja opinia na ten temat ewaluowała i zdałem sobie sprawę, że pieniądze tylko na chwilę mogą zbudować jakieś relacje, które i tak z samej zasady nie mogły być słuszne, dlaczego ludzie źle ubrani i mało zasobni są lubiani w społeczeństwie? Zacząłem więc sądzić, iż ludzie oceniają innych po wyglądzie fizycznym, faktycznie, mimo, że często się słyszy “ja nie oceniam ludzi po wyglądzie”, to chyba wszyscy wiemy jak to jest na prawdę, nawet jeżeli nie robimy tego świadomie, to w podświadomości ten obraz zawsze zostaje, ale wciąż w tej układance brakowało jakiegoś puzzla, dlaczego osoby źle wyglądające tak często są pozytywnie odbierane? Jeżeli nie to to co jest wyznacznikiem pozycji w grupie? Zdałem sobie sprawę, że taka oczywista rzecz jak sposób zachowania ma olbrzymi wpływ na to jak nas ludzie widzą i, pobieżnie ujmując, czy nas lubią czy nie. Zdałem się dobić do tego, czego szukałem. Myślałem, że właśnie nasze zachowanie, te obiektywne i subiektywne, jest wyznacznikiem naszej postaci w grupie, ale … i tym razem po głębszym zastanowieniu chyba zdałem sobie sprawę, że tak nie zawsze musi być .. i tutaj brakowało jakiegoś puzzla, choć już nie tak dużego jak poprzednio, ale coś było niejasne. Dlaczego niektórzy ludzie zachowujący się pozornie identycznie lub prawie tak samo jak inni, są odbierani gorzej? Nawet jeśli są dobrze ubrani i majętni, zachowując się bardzo podobnie, są mimo wszystko może nie gorzej traktowani, ale zwyczajnie mniej lubiani.Psychologią zawsze się interesowałem. Szukałem odpowiedzi oczywiście nie tylko na te pytanie i zdałem sobie sprawę, coś tu jest nie tak. Kiedyś w sieci na jakiejś stronie poświęconej psychologii znalazłem słowo pheromones i pomyślałem – tak to musi być to…