Poprzednio pisałem, że P10 nie ma takiego działania na kobiety jak choćby NPA czy Pheromax. Dzisiaj użyłem pierwszy raz tego w szkole, wśród znajomych, którzy mnie dobrze znają i z którymi się dobrze dogaduję. Ta swoboda w rozmowie nie była więc dla mnie powalająca, tym bardziej, że wiem czego można się było spodziewać po P10, ale na pewno mile się zaskoczyłem. Mam pełne porównanie do innych fero w tym wypadku. Na razie wygląda, że są to niezłe feromonki.
P10 stosowałem bez rozcieńczenia, ale na prawdę minimalną kroplę tylko.
No i mimo wszystko do podrywu to on chyba nie jest najlepszy, ale jeszcze się potestuje.
Tak naprawdę to mało go znam jeszcze, na razie piszę swoje pierwsze spostrzeżenia.
