reaktywacja.

02-06-2007 22:55:09

W związku z moim napiętym życiem i ciągłą pracą, blog został zawieszony na pewien okres, jednak nie był on bezowocny w sferze feromonowej. Opracowywałem i testowałem feromony. Rezultaty już możecie zobaczyć w menu obok.

Życie jest krótkie i piękne.

29-01-2007 02:49:58

Życie jest krótkie i piękne. Tak powie każdy, kto tylko wie jak się zachować w kluczowych momentach tegoż życia. Czemu to piszę? Chcę pewną zadziwiającą historię która wydarzyła mi się ostatnio, a która pokazuje z jednej strony jak słabi jesteśmy, a z drugiej strony ile możemy zdziałać.

Gdzie się podziały tamte prywatki?
Nie ma to jak dobra prywatka… dzieją się cuda. Piątek, tygodnia koniec i początek, wieczór dopiero się zaczyna, ale nikt nie spodziewa się tego wszystkiego co się może na nim dziać. Impreza klasowa. Tym razem postanowiłem zastosować Pheromax, normalną jedną dawkę na nadgarstki i dosłownie pół kropli NPA, pod nos. Do szkoły nigdy wcześniej nie stosowałem samego Pheromax.

Impreza zaczęła się… bardzo szybko :) Raczej dużo dancingu nie było, bo nawet nie było gdzie, choć małe miejsce na tańce było wyznaczone. Zresztą to tym lepiej, bo więcej było można porozmawiać i w cichszej atmosferze.
Kiedyś, jak jeszcze nie byłem obeznany ani w fero, ani w uwodzeniu podobała mi się taka jedna #blondyneczka u nas w klasie (choć teraz preferuję czarnowłose), zresztą co się dziwić, wszystko ma gdzie trzeba i ile trzeba :D No więc była ona na tej imprezie i to o niej głównie będzie ta opowieść. Muszę jeszcze wspomnieć, że swego czasu podrywałem ją, ale zupełnie nieumiejętnie i bez fero, tak więc nie wychodziło mi to i zakończyło się dość niemiłym odrzuceniem. No, ale wróćmy jednak do tej imprezy. Więc impreza jak impreza, zaczyna się od rozmowy, w czasie której ta właśnie #blondyneczka, a siedziała bezpośrednio przy mnie, od samego początku dawała mi bardzo wyraźne znaki zainteresowania. Dosłownie po paru minutach, co chwilę mnie dotykała, źrenice otwarte, noga założona na nogę w moją stronę etc. No nic, pomyślałem, że Pheromax działa, trochę dziwne, że tak szybko, prawie bez alkoholu (choć na nią akurat już małe ilości dużo robią), ale nie przejmowałem się tym zbytnio :D W międzyczasie zmieniałem pokoje (bo ludzie byli w różnych), gadałem z innymi dziewczynami (nie ma to jak dobry social-proof) i wróciłem, #blondyneczka, mimo, że minęło ledwie paręnaście minut, wyraźnie się uśmiechnęła na widok, że jestem z powrotem. Gadam dalej, a ona staje się coraz bardziej mną zainteresowana. W pewnym momencie muszę iść do kibla, potrzeba popiwna. W toalecie postanowiłem trochę podgrzać sytuację i pryskam się jedna dawką Chikary na klatkę. Wracam i akurat trafiam na #blondyneczkę w korytarzu (uwaga, najważniejszy moment), uśmiecham się, przymrużając lekko oczy, patrzę się jej prosto w oczy i w momencie gdy ona odwzajemnia uśmiech, chwytam ją za rękę i mówię… „zatańczysz?”, lecieli Beatlesi – Yesterday, zgodziła się od razu, mimo, że nikogo nie było na „parkiecie” od początku imprezy! Raczej sądziłem, że się nie zgodzi i przygotowałem sobie już nawet odpowiedź na to, a tu taki szok. No ale nic, chyba ukryłem zdziwienie, przytrzymałem rękę i poszliśmy tańczyć, podczas całego tańca wręcz tuliła się do mnie, czułem jak głęboko oddychała. Bardzo często tuliła się w miejsce aplikacji Chikary, na klatce. Na koniec, zanim zagrał następny utwór… ona mnie całuje! Normalnie bym ją odepchnął, bo nie pozwalam, żeby to dziewczyna decydowała co, gdzie i kiedy robimy, ale tym razem zrobiłbym to na widoku paru osób które się przyglądały temu całemu zajściu, a że są oni w końcu kolegami ze szkoły, to nie zdecydowałem się na ten ruch (z drugiej strony też budowałem w ten sposób social-proof). W tym momencie tak na prawdę kompletnie przestałem myśleć cokolwiek na ten temat. Poprosiłem ją o rozmowę gdzieś na boku. Widziałem, że jest strasznie speszona. Zgodziła się. Spytałem się, co to miało znaczyć, a ona na to, że po prostu musiała to zrobić w tej chwili i jak to powiedziała, to w tym momencie się zablokowała, jakby nie chciała nic więcej mówić <szokx10>. Powiedziałem, że możemy o tym pogadać na zewnątrz (zmiana lokalizacji), jak chce. Oczywiście chciała. Wyszliśmy. Odprowadziłem ją do domu pieszo, a mieszka dość daleko, więc mieliśmy dobry czynnik do długiej rozmowy. Dowiedziałem się, że w tym momencie jak mnie całowała, przypomniała sobie to wszystko co próbowałem osiągnąć z nią w tej dawnej przeszłości, i chciała mnie za to wynagrodzić i… przeprosić. Zaczęła opowiadać te chwile, które jej dawały tyle radości, przez dobre dwadzieścia minut opowiadała o tym co było i jak było, a co ja wykorzystałem świetnie do budowania rapportu, jednocześnie starałem się jednak odciągnąć ją od uczucia miłości. Gdy prawie doszliśmy, spytała się czy nie chcę wejść do niej (w sumie było dość wcześnie ok. 21), ja na to, że wracamy na imprezę :D Oczywiście śmiech, potraktowałem to jako zgodę, uśmiechnąłem się w taki sam sposób, jak wtedy do tańca, chwyciłem za rękę, dokładnie tak jak wtedy i oczywiście poszła ze mną :) W drodze powrotnej sprytnie podpytałem się jej dlaczego tak na prawdę odrzucała moje zaloty, co robiłem źle? Z jednej strony dostałem świetny materiał do analizy tego wszystkiego, a z drugiej strony wykorzystałem to do zamienienia się w jej umyśle w dobrego przyjaciela, a nie w miłość jej życia czy kochanka. Dobrą zasadą jest nie mieć kobiety w swoim stadzie, tak to już jest w naszej ludzkiej populacji ;) Towarzystwo, które już całe się dowiedziało co się stało, przywitało nas uroczyście, choć ze zdziwieniem, zarzucając oczywiście, że pewnie jesteśmy już „po wszystkim” itp. ;) Wcale nie zamierzałem się tym przejmować i tak też zrobiłem. Impreza toczyła się dalej, po pewnym czasie zeszli z naszego tematu. #Blondyneczka cały czas spoglądała na mnie, ale już nie tak jak wtedy, zresztą skoncentrowałem się na innych osobach ;)

To jest właśnie piękny przykład tego, jak można różnie wykorzystać różne umiejętności i różne przymioty, także feromony, choć nie tylko. Pewnie gdybym chciał, to mogłoby się to skończyć zupełnie inaczej, inną formą i z kompletnie innymi uczuciami, ale tak nie było. Czasem trzeba coś stracić, żeby potem coś zyskać.

A #blondyneczka stała się moją przyjaciółką, nie sądzę, żebym chciał z tego coś więcej, nie tym razem ;)

Ale chyba nawet ciekawszą historię, która się zdarzyła też niedawno przeczytacie wkrótce (przeznaczyłem ją na konkurs, dlatego nie będę jej publikować na blogu).

02-01-2007 05:17:38

No, chyba czas trochę napisać o Sylwestrze ;)
Sylwek zajebisty dużo się działo, ale nie był w tym roku do końca taki jaki bym chciał, bo nie skończył się tak jak bym chciał ;) . Impreza była organizowana w dość nieciekawym miejscu, bo nie było za bardzo gdzie zaaplikować sobie fero (kolejka do kibla była od początku długaśna :shock: ), a ja przyszedłem „na czysto”, bo strasznie wiało i by się pewnie połowa fero wywiała :D Chciałem wziąć 1xChikara + 0.5xPheromax + 1 kropla NPA, ale w konsekwencji tego co napisałem, na początku wziąłem 2x Chikarę, a gdzieś po godzinie wziąłem 0.5xPheromax i 1 kropla NPA. Z początku OK, mało było dziewczyn przy naszym stole, więc się na parkiet wyniosłem. Z początku gdzieś tam z kumplami i kumpelami się kręciliśmy, nie widzę efektu na razie, ale po 10-20 minutach 3-osobowy pakiet się przyłącza, no Ok, patrze co dalej… 1 mi się podoba, podchodzę do niej i „wygibasy” robię, z początku coś tak dziwnie się zachowywała, ale potem się nie sprzeciwiała, włączyła się nawet aktywnie, więc gdy już tego starczyło, to łapię ją za rękę i mówię (niestety było głośno i musiałem prawie krzyczeć), że idziemy porozmawiać ;) , ona takie oczy :shock: ale OK. Rozmowa – standardowo jadę, i po chwili już widzę, że jest spoko, charakter mi nie odpowiadał do końca, ale nie jest źle. Poszedłem do swoich, tak, żeby ją ostudzić :D . Właśnie mniej więcej w tym czasie wziąłem tą drugą porcję fero. I to była chyba nie do końca dobra opcja, szczególnie, że jeszcze Chikara na pewno działała równo… Wracam do stolika (bo to w kiblu robiłem) i chcę gadać z ludźmi (K i M), ale jakoś się nie specjalnie garną do rozmowy, a ja nie do końca umiałem to rozkręcić…. Nie znaczy, że nic nie było gadania, ale po prostu wiedziałem, że miałem za dużo w tym momencie fero na sobie. Dobra, pomyślałem, nie ma to tamto, pewnie za dużo aNONE mam na sobie i idę znowu na parkiet, wymijam stolik tej poprzedniej dziewczyny (sala duża, więc no problem), bo chciałem testować sobie dalej inne laski ;) Strategia była taka: Podchodzę, tańczę, podchodzę bardziej, tańczę, podchodzę jeszcze bardziej, tańczę, ona tańczy ze mną, zabieram ją na bok żeby pogadać. Proste. W 20 minut zrealizowane. Ta była też czarnulka (lubię). Gadka poszła jakaś najpierw skąd ona się tu dostała (impreza zamknięta), jak już się dowiedziałem co i jak, to temat zszedł oczywiście na ludzi, potem na charaktery, osobowości i w tym momencie byłem w domu, bo psychologia, więc mogłem gadać dość długo ;) Tu zrobiłem inaczej, bo od razu wziąłem numer od niej. Impreza szaleje, alkohol się leje. Też trochę wypiłem i w pewnym momencie gdzieś 23:30 jestem przy barku i obok stoją dziewczyna ze swoim facetem. Trąciłem ją przypadkowo (na prawdę przypadkowo) i z tego coś gadka, „o przepraszam”, ona na to, że nic nie szkodzi, z takim uśmieszkiem ;) (ze 3 minuty obok staliśmy). Ja nie marnując okazji od razu się przedstawiłem, na co ona bez chwili zamysłu odparła swoim imieniem ;) Dla mnie normalnie szok :D Ale co dalej, ja starałem się grzecznie, żeby nie było kłopotu, z drugiej strony jej koleś nie zdawał się być super zbudowany, ale po co komu afera, nie? No i ja tam bez większej gadki do niej, bo koleś obok, a ona zaczyna ze mną flirtować :shock: Ale jej boy nie miał nic przeciwko :shock: :shock: . Więc ja korzystam, numeru nie biorę mimo wszystko, bo przegięcie i mówię, że zajęty jestem, bo z kumplami musimy wracać do stolika, że zaraz 24 etc.
No i sylwester, szampanik, no i oczywiście składanie życzeń noworocznych. Spotykam także między innymi te 3 dziewczyny. Najpierw była ta druga. Od niej numer już miałem, więc tylko ścisku, ścisku, cmoku, cmoku, gadu, gadu i tyle :D Wyraźnie dawała do mnie sygnały, była podekscytowana :) Następna była ta pierwsza, więc ja pierwszy składam życzenia, potem ona uśmiech, cmok cmok, mówię do niej, żeby mi dała numer tel. no i no problem, numer mam, powiedziałem, że dzisiaj na pewno nie oddzwonię . Jeszcze raz ten sam uśmiech i znowu cmok :) . No i ostatnia to była ta ostatnia ;) , ta od tego boyfriend. NIBY PRZYPADKIEM się o mnie otarła :D Od razu wiedziałem o co chodzi, jej BF nie było w okolicy.. cześć, cześć, życzenia, ja pierwszy, coś tam ble ble i na koniec ja jej życzę, „no i żebyśmy się w tym roku jeszcze spotkali, MOŻE się spotkamy” (nie pytając, nie oznajmując, tonem takim zawieszonym) :D na co odpowiedź „MOŻE TAK”. Coś tam bla bla, i na koniec ja mówię: „daj mi swój numer, żebyśmy się MOGLI spotkać jeszcze”. Więc pozytywnie jak na razie. A jeżeli chodzi o socjal, to może ogólnie napiszę, że wszyscy faceci jak mi składali życzenia tacy szczerzy się wydawali, otwarci, aż się fajnie gadało :D Wcześniej, przy rozmowach też. Prowadziłem w rozmowach, ale ten leading wynikał też z mojego charakteru, który zdołałem sobie wyrobić, fero to nie wszystko. Po północy jak zawsze impreza się dopiero zaczęła. Densflor i te sprawy ;) powiem tak, było przyjemnie. No właśnie, ale dlaczego nie skończyło się tak jak chciałem (pewnie wiecie jak chciałem :D ) Za dużo alkoholu i niestety, ok. 2 w nocy kaput :D No nic, raz się żyje. Mam 3 numery, więc luz :D

31-12-2006 01:22:01

Ciekawe jest to, że możesz być super zajebistym kolesiem, przystojnym, rozmownym, wysportowanym, inteligentnym, stosującym fero, znającym techniki uwodzenia, a i tak znajdzie się przynajmniej jedna taka, której nie możesz mieć. Wyjątkowa kobieta: nie patrzy na wygląd, nie patrzy na gadkę, nie patrzy na umysł, jej podświadomość nie patrzy ani na fero ani na techniki i koniec. I możesz się zesrać, żeby ją zdobyć, a i tak nie zdobędziesz.
Jeszcze ciekawsze jest to, że takich kobiet nie ma.
Przedwczoraj widzę super laskę na przystanku. Podchodzę do niej, wszystko jak trzeba, pytam o godzinę. To jest dobry tekst, na otwarcie, zawsze coś odpowie, albo powie godzinę, albo powie, że nie ma zegarka, zawsze można ciągnąć. Nie odpowiedziała nic, po prostu milczała, ja mówiłem wystarczająco głośno. No nic, powtarzam to samo, nie odpuszczam, na co ona odparła, że jest zajęta. To ja gram dalej, nic sobie z tego nie robię… Napiszę tylko, że nie dało się z nią gadać. Po prostu nie chciała gadać w ogóle. Miałem Pheromax na sobie, normalna dawka + perfumy i gra dobra i wizualnie dobrze wyglądam. I kupa.
Feromony to nie wszystko.

Nie będę truć. Jeden przypadek potwierdza regułę. Taki bieg rzeczy coraz to bardziej powiększa poczucie pewności działania feromonów. Może coś radośniejszego teraz ;)
Przed świętami: impreza, alkohol, dziewczyny. Mix NPA i Chikary, ludzie zachwalają, ja testuję. Podchodzę do obcej dziewczyny, niezła jest, i mówię ‘cześć’. Szczerze powiedziawszy nie byłem pewien czy to się uda. Zdawała się być taka.. niezależna, ale OK, odpowiedziała i pyta się, czy się znamy, no to ja oczywiście wkręcam, że tak, wymyślając jakieś historyjki, które po pewnym czasie „jednak się nie zgadzają” :D , ale od razu zmieniam, że możemy się przecież poznać, od tego jeszcze nikomu nic się nie stało itd… no nic, po 20 minutach już była moja. Miałem i nią, i numer, ale ten drugi, jak się okazało, się nie przydał, bo wieczorem była u mnie (mieszkam z rodzicami, ale nie było ich w domu). Co się działo, nie muszę pisać. Napiszę tylko co mówiła do mnie po, że jestem taki… tajemniczy, seksowny i coś tam jeszcze, nie pamiętam, trzy rzeczy wymieniła. Feromony trzeba stosować z technikami uwodzenia, same dają niewiele.

Teraz część bardziej ‘społeczna’. Najpierw taki myk, który zrobiłem w klasie. Mieliśmy wigilie klasowe, no i prezenty oczywiście trzeba było przygotować. Więc ja, jak zawsze, nie mogłem nic wymyśleć i kupiłem wylosowanej dziewczynie kubek, po prostu kubek, ale… spryskałem feromonami, to było P10 i dałem na bok, całkiem niewiele tego. Jak się zdziwiłem, że ta dziewczyna strasznie się cieszyła z tego kubka :D Szkoda tylko, że przy pierwszym myciu nic z fero nie zostanie :P .
Projekty klasowe mamy rzadko, ale ostatnio coś było z historii zrobić i trzeba było wybrać szefa grupy, ja nawet nie chciałem, nie zgłaszałem się, ale wszyscy (10 osób, faceci i dziewczyny) chcieli mnie i musiałem się zgodzić, miałem Chikarę na sobie… Fero czasem są niedobrą opcją, szczególnie jak chcesz sobie czasem dać spokój :D

11-12-2006 19:52:16

Poprzednio pisałem, że P10 nie ma takiego działania na kobiety jak choćby NPA czy Pheromax. Dzisiaj użyłem pierwszy raz tego w szkole, wśród znajomych, którzy mnie dobrze znają i z którymi się dobrze dogaduję. Ta swoboda w rozmowie nie była więc dla mnie powalająca, tym bardziej, że wiem czego można się było spodziewać po P10, ale na pewno mile się zaskoczyłem. Mam pełne porównanie do innych fero w tym wypadku. Na razie wygląda, że są to niezłe feromonki.
P10 stosowałem bez rozcieńczenia, ale na prawdę minimalną kroplę tylko.
No i mimo wszystko do podrywu to on chyba nie jest najlepszy, ale jeszcze się potestuje.
Tak naprawdę to mało go znam jeszcze, na razie piszę swoje pierwsze spostrzeżenia.

10-12-2006 23:17:02

Dziewczyna z angielskiego… była randka i była rozmowa, pewnie by było coś więcej, ale ona była niestety… pustą blondynką. Szkoda, bo ładna laska, ale jak przychodzi co do czego (nie wiem czy była zestresowana czy co) to nie umie skleić zdania w kupę. Nie kontynuowałem znajomości pozakoleżeńskich. Trochę teraz głupia sytuacja wychodzi, bo chodzę z nią dwa razy w tygodniu na angielski, ale nic, nie przejmuję się tym

Nie jedną dziewczyną na szczęście człowiek żyje, bo właśnie wczoraj, w sobotę, była impreza urodzinowa kumpla. Użyłem tylko Perfect Ten, bez żadnej mieszanki i powiem tak: efektu na kobiety to nie ma takiego rewelacyjnego. Lepsze są NPA i Phx, ale to nie znaczy, że było źle, wręcz przeciwnie ;) Oczywiście laski się kręciły i znajomości też łatwo nawiązywałem. Nie miałem dużego jednak pola do popisu, bo prawie wszystkich znałem, więc próba nie była wymierzona. Zawsze powtarzam, że moim zdaniem fero najlepiej działają na ludzi, którzy nas nie znają.

02-12-2006 17:17:07

Pamiętacie tę dziewczynę z angielskiego? Przedwczoraj znowu były zajęcia. Tym razem się nie spóźniłem :D Wchodzę do sali, nauczyciela jeszcze nie ma, witałem się z kolegami i o czymś tam z nimi gadałem, ale od razu czułem pewien wzrok na sobie :) to ona się patrzała na mnie. Podchodzę więc do niej i się witam. Oczywiście rozmowa. Miałem na sobie NPA i Chikarę, jak poprzednio. Pytała się czemu nie dzwoniłem (raczej nie dzwonię do dziewczyn po dwóch dniach). Odpowiedziałem, że nie miałem czasu :P i ona, nie wiem, czy się zasmuciła, czy zamyśliła wtedy, ale próbowała nie dać po sobie poznać tego. Mimo wszystko jakaś tam gadka się toczyła. Po lekcji pomyślałem, że spróbuję się z nią gdzieś umówić. Bez trzech sekund zastanowienia, zgodziła się :D Zobaczymy co będize dalej :)
W środę zaś przyszedłem do szkoły z taką dość dziwną mieszanką, bo 1x Chikara, trochę Pheromax i takie nieoryginalne perfumy o nucie Hugo Boss (że niby z feromonami, ale za 35 zł :lol: ). Dwie dziewczyny z klasy zwróciły mi uwagę, że ładnie pachnę :)
W piątek i sobotę niestety nic się nie działo szczególnego, bo musiałem zostać w domu (przeziębienie).

lekcja angielskiego

28-11-2006 20:35:58

Ale dzisiaj była akcja z fero :D pół kropli NPA, Chikara na karku i idę na zajęcia pozaszkolne. Była nowa dziewczyna w grupie i akurat usiadła sama w ławce, a ja jak zawsze się trochę spóźniłem, więc się do niej dosiadłem (całkiem niezła swoją drogą :D ). Po paru minutach coś tam do mnie zagaduje niby na temat jak się nazywa nauczycielka ;) i się gadka nakręciła trochę, ale nas właśnie nauczycielka uciszyła. Kumple z grupy coś się zaraz zaczęli tak patrzeć, że ledwo nowa przyszła, a ja już do niej :) . Przez cały czas ta dziewczyna co chwilę sobie poprawiała włosy itp. :) Zaraz, jak się tylko skończył ten angielski, znowu zaczęliśmy gadać i po chwili miałem jej numer, odprowadziłem ją na przystanek i jak wsiadała do busa, powiedziała, że ma nadzieje, że zadzwonię do niej :D niebywałe.

Dawne historie

27-11-2006 00:28:38

Jeżeli chodzi o tę niezwykłą pomoc feromonów, to chyba najlepiej je opowiedzieć na przykładach… Na początku opiszę najciekawsze sytuacje, które działy się jakiś czas temu pod wpływem fero, a w następnych wpisach będę opisywać na bieżąco co się dzieje w moim życiu za pomocą tych produktów.

Impreza, która miała miejsce jesienią. To było takie trochę przypadkowe spotkanie znajomych ze starych lat. Zrobiłem sobie z tego małe doświadczenie. Przed spotkaniem nie brałem żadnych fero na siebie. Przez pierwszą godzinę celowo byłem bardzo aktywny i starałem się być w centrum uwagi. I… Jedynym efektem jaki zauważyłem było to, że jedna dziewczyna się na mnie trochę często spoglądała. Żadnych rozmów, nic. Przez całą godzinę! Potem użyłem Pheromax ale nie zmieniałem swojego nastawienia. Nadal byłem rozmowny i zaczepny, ale rzecz się zupełnie odwróciła! Ludzie nagle zaczęli pytać, czy niby nagle mi się humor poprawił, dziewczyn chciały ze mną rozmawiać, jedna (nie ta co tak patrzała na mnie) nawet usiadła specjalnie bardzo blisko i jakby chciała mi coś powiedzieć ;) Nagle zacząłem być wyrywany do tańca itp :) Niesamowite uczucie.

Kolejne z ciekawszych doświadczeń miało miejsce latem. Poszedłem do klubu z kumplami. Ulokowaliśmy się i gadaliśmy to o tym, to o tamtym. Rozmowa zeszła ( jak często ;) ) na temat kobiet. Parę metrów dalej siedziała całkiem niezła laska i ja rzuciłem, że wezmę od niej numer. Poszedł zakład o piwo :D Jako, że nie używałem od dobrych paru godzin fero, wykręciłem się, że muszę iść na chwilę do kibla i tam użyłem 1 kroplę NPA na szyję. Gdy wróciłem, zawinąłem do tej dziewczyny. Była bardzo zdziwiona, że tak po prostu się do niej przysiadłem, ale nie miała nic przeciwko. Jakieś teksty, jakieś żarty itp. Przez prawie całą rozmowę była uśmiechnięta i po 15 minutach miałem numer. Jeszcze parę minut pogadałem i powiedziałem, że zadzwonię do niej, ale teraz muszę wracać do moich kolegów. Kumple byli oczywiście z leksza zdziwieni, ale piwo też było ;)
Trzy dni później do niej zadzwoniłem i umówiłem się następnego dnia na randkę. Na randce powiedziała mi, że ona wiedziała, że się założyłem z kumplami o to, że wezmę od niej numer, ale chciała się po prostu ze mną jeszcze spotkać ;D Umówiłem się z nią jeszcze raz na randkę, ale potem zrezygnowałem. Ładna była, ale nie samą pięknością człowiek żyje ;)

Historia pewnej nadziei c.d.

23-11-2006 22:42:00

Tak, feromony. Idiotą jest ten, kto sądzi, że one są odpowiedzialne za wszystko co się wokół nas dzieje. Żadna dziewczyna nie zdejmie majtek przed nami tylko dlatego, że mamy cudowny wabik na sobie. Nie zrobi tego, bo była tak wychowywana przez kilkanaście lat. Nikt też nie będzie czuł jakiegoś szczególnego respektu do nas, bo „ładnie pachniemy”. Jesteśmy racjonalistami nie z natury, lecz z wyboru. Być może z wyboru naszych rodziców, być może, chcąc się dostosować, z wyboru społeczeństwa, ale zawsze z wyboru. Nawet gdy coś czujemy, gdy chcemy coś zrobić, to czasami tego nie robimy, bo tak nam podpowiada nasz racjonalizm. Jednak w gruncie rzeczy jesteśmy tylko ludźmi, ludźmi złożonymi z konkretnych części, które działają w konkretny sposób czy tego chcemy czy nie, bo tak po prostu jesteśmy zbudowani, czy przez Boga, czy przez ewolucję, skonstruowani w sposób często dla nas irracjonalny, ale zawsze mający jakiś głęboki, niepojęty sens. Reagujemy na różne bodźce w ten, a nie inny sposób i nie mamy na to żadnego wpływu. Tak jest też z feromonami. Niektórzy mówią, że na nich nie działają. Być może to jest prawda, ale tylko w sferze świadomości. Podświadomie z pewnością są świadkami mniejszej lub większej przemiany w ich zachowaniu. I moim zdaniem to właśnie feromony są tym brakującym puzzlem naszej logicznej układanki ludzkiego umysłu, właśnie dlatego, że są tak nieznane, tak często pozbawione tej (jedynie ludzkiej) logiki i tak mało powszechne. Często zakłócane przez nasz prymitywny racjonalizm, są ograniczane naszym umysłem i dlatego wydaje się, że na różnych ludzi różnie działają. Owszem różnie, bo różnie byliśmy wychowani.
Nie wszystko przychodzi prosto i bezproblemowo. Chcąc osiągnąć jakiś cel, zawsze trzeba działać na wszystkich liniach, do których mamy dostęp. Tak też jest z ludźmi. W skrócie mówiąc, jeżeli zachowujesz się jak ciota, to i złota rybka nie pomoże ;) Kwestia polega na tym, że nikt ciotą się nie rodzi. Jeżeli nią jesteśmy, to… z wyboru. Chcesz zmieniać świat, to zacznij od siebie. Stare powiedzenie, ale sprawdza się doskonale w tym przypadku. Chcesz zmienić podejście ludzi do Ciebie, to sam się zmień. Feromony nie załatwiają sprawy, ale ich pomoc jest olbrzymia, a o niej później.